Bezpłatny dostęp do Rejestru Cen Nieruchomości. Co to zmienia dla stron sporów i biegłych sądowych?
Od niedawna obowiązuje jedna z najciekawszych i najbardziej praktycznych zmian w prawie geodezyjnym od lat — zniesienie opłat za dostęp do Rejestru Cen Nieruchomości (RCN).
To ogromna zmiana, bo po raz pierwszy dane o rzeczywistych cenach nieruchomości z aktów notarialnych stają się w pełni dostępne dla każdego:
- właścicieli,
- kupujących i sprzedających,
- przedsiębiorców,
- prawników,
- rzeczoznawców,
- a przede wszystkim — stron postępowań sądowych.
Dotychczas dostęp do RCN był w praktyce utrudniony, kosztowny i wymagał składania wniosków do starostwa. Efekt był taki, że większość uczestników obrotu… nie miała pojęcia, za ile faktycznie sprzedaje się nieruchomości w okolicy.
Teraz ta „tajemnica” przestaje istnieć.
Co zawiera Rejestr Cen Nieruchomości?
RCN to nie katalog ogłoszeń — to zestawienie realnych transakcji, które odbyły się na rynku. Dane pochodzą bezpośrednio z aktów notarialnych i obejmują m.in.:
- cenę transakcyjną,
- rodzaj nieruchomości (mieszkanie, lokal, grunt, dom),
- powierzchnię i parametry techniczne,
- przeznaczenie i sposób użytkowania,
- dokładną lokalizację,
- typ prawa (własność, użytkowanie wieczyste),
- datę zawarcia transakcji.
To te same dane, z których korzystają rzeczoznawcy majątkowi, gdy przygotowują operaty.
Co to oznacza w praktyce?
1. Rynek nieruchomości staje się przejrzysty jak nigdy
Znika mitologiczna „tajemnica cenowa”.
Strony transakcji mogą wreszcie porównać ceny realne, a nie ofertowe:
- kupujący widzi, czy nie przepłaca,
- sprzedający sprawdza, czy nie zaniża wartości,
- przedsiębiorcy planujący inwestycje mogą lepiej kalkulować ryzyko,
- pełnomocnicy prawni zyskują twarde dane zamiast domysłów.
Dla wielu osób to będzie pierwsze zetknięcie z prawdziwymi cenami nieruchomości — często znacząco różnymi od tego, co pojawia się w ogłoszeniach.
2. Ogromne narzędzie w sporach sądowych
W sprawach takich jak:
- dział spadku,
- podział majątku wspólnego,
- zachowek,
- odszkodowania za ograniczenia w korzystaniu z nieruchomości,
- wycena wkładów w spółkach,
- rozliczenia nakładów na nieruchomość,
- bezumowne korzystanie,
— spór zwykle dotyczy wartości nieruchomości.
Do tej pory na końcu i tak „rządził” operat biegłego.
Od teraz strona może samodzielnie przygotować:
- zestawienie kilkunastu transakcji z okolicy,
- tabelę porównawczą,
- własną analizę rynkową,
- argumentację pokazującą, że opinia biegłego nie trzyma się realiów.
To naprawdę zmienia układ sił w procesie.
Czy biegli sądowi… nadal będą potrzebni?
Można tu postawić pytanie, które już teraz pojawia się w środowisku prawnym:
Skoro każdy ma dostęp do danych o cenach nieruchomości, czy opinie biegłych w ogóle będą jeszcze potrzebne?
Odpowiedź — jak to często bywa — zależy, a pełnię obrazu pokaże dopiero praktyka.
Ale już dziś wiadomo, w którą stronę może to zmierzać.
1. Prostych operatów będzie mniej?
W sprawach nieskomplikowanych, gdy chodzi jedynie o wycenę przeciętnego mieszkania, działki czy domu, strony będą mogły przedstawić pełną analizę rynkową bez udziału biegłego.
Jeżeli do akt trafi:
- lista 20–30 transakcji,
- średnia cen,
- zakres cen dla analogicznych nieruchomości,
- porównanie parametrów,
— sąd może dojść do wniosku, że powołanie biegłego jest zbędne.
2. Większa kontrola nad opiniami
Biegły nie będzie już mógł:
- wybrać „wygodnych” transakcji,
- pominąć danych niekorzystnych,
- oparć się na bazie, której strona nie może zweryfikować,
- ustalić wartości „z kosmosu”, licząc, że i tak nie da się tego sprawdzić.
Strona będzie mogła przeanalizować pracę biegłego i wskazać:
- błędy metodologiczne,
- brak danych,
- nieprawidłowy dobór próby,
- błędne średnie,
- manipulacje korektami.
Dla wielu opinii sądowych to może być rewolucyjna zmiana.
3. Biegli nadal niezbędni — ale tam, gdzie rzeczywiście potrzebna jest wiedza specjalistyczna
Sądy w dalszym ciągu będą powoływać biegłych, gdy sprawa wymaga:
- wyceny nieruchomości skomplikowanej,
- ustalenia wartości zabytku lub nieruchomości o przeznaczeniu specjalnym,
- analizy wartości inwestycyjnej,
- wyceny przedsiębiorstwa z komponentem nieruchomościowym,
- opinii technicznej, budowlanej, urbanistycznej czy geologicznej.
RCN dostarcza danych, ale nie zastąpi wiedzy eksperta, gdy sprawa dotyczy np. szkód budowlanych, zmian wartości po inwestycji czy kwestii planistycznych.
Dokąd to zmierza?
Zmiana już teraz wywołuje dyskusję:
czy w wielu procesach nie dojdzie do „odformalizowania” wyceny — gdzie zamiast operatu, strona przedstawi obszerną analizę danych z RCN?
W mojej ocenie:
- w sprawach prostych – tak, udział biegłego może być coraz rzadszy,
- w sprawach trudnych – biegły nadal będzie niezastąpiony,
- w sprawach spornych – rola pełnomocnika znacząco wzrośnie, bo analiza RCN może stać się jednym z kluczowych elementów argumentacji.
To zmiana, która może realnie poprawić pozycję stron w procesie, bo wreszcie dostają dostęp do informacji, które do tej pory były poza ich zasięgiem.
Podsumowanie
- Dostęp do Rejestru Cen Nieruchomości jest teraz darmowy.
- Dane pochodzą z aktów notarialnych i odzwierciedlają realny rynek.
- W procesach cywilnych może to znacząco ograniczyć potrzebę powoływania biegłych.
- Opinie biegłych będą częściej weryfikowane i łatwiej kwestionowane.
- W sprawach skomplikowanych biegli pozostaną niezbędni — ale ich praca będzie bardziej transparentna.
- Strony i pełnomocnicy zyskują realny dostęp do wiedzy, którą dotychczas mieli wyłącznie rzeczoznawcy.

