Facebook, Instagram i Google Maps – Twoi najgorsi świadkowie w sprawie o rozwód
Jeszcze dekadę temu w sprawach o rozwód z orzekaniem o winie kluczowe były zeznania sąsiadów, bilingi telefoniczne czy raporty detektywistyczne. Dziś rolę głównego „informatora” przejął smartfon. To, co publikujemy w sieci, coraz częściej staje się gwoździem do trumny strategii procesowej. Media społecznościowe w sądzie to już nie nowość – to plaga, która bezlitośnie obnaża kłamstwa i procesowe niekonsekwencje.
Zdjęcie, które powiedziało za dużo
Twierdzisz przed sądem, że Twoja sytuacja materialna jest dramatyczna i wnosisz o niskie alimenty? Tymczasem na Instagramie ląduje zdjęcie z luksusowych wakacji, kolacji w drogiej restauracji czy z nowym samochodem. Sędzia nie musi być Twoim „znajomym”, by zobaczyć te treści. Screeny z mediów społecznościowych są dopuszczalne jako dowód w procesie cywilnym i bardzo trudno je podważyć, jeśli zostały odpowiednio zabezpieczone.
Google Maps i „oś czasu” – gdzie naprawdę byłeś?
Alibi to podstawa, ale cyfrowy ślad rzadko kłamie. Historia lokalizacji z Google Maps czy tzw. „zameldowanie się” (check-in) w konkretnym miejscu to dowody, które coraz częściej pojawiają się na sali rozpraw. To precyzyjne narzędzia do wykazywania zdrady, faktycznych wydatków czy zaniedbań opiekuńczych. Jeśli twierdzisz, że w dany wieczór opiekowałeś się dziećmi, a Twoja lokalizacja wskazuje na modny bar w innym mieście – masz poważny problem z wiarygodnością.
Messenger i WhatsApp – screen to też dokument
Prywatne wiadomości, emocjonalne kłótnie pełne wulgaryzmów czy przyznanie się do winy w przypływie szczerości to najczęstsze dowody trafiające do akt sprawy. Pamiętaj: usunięcie wiadomości u siebie nie oznacza, że zniknęła ona z telefonu drugiej strony. Screeny z komunikatorów są traktowane przez sądy jako „inny środek dowodowy” i potrafią całkowicie zmienić bieg sprawy o kontakty z dziećmi lub winę za rozkład pożycia.
Pułapka rzekomej prywatności
Wielu klientów uważa, że ustawienia prywatności „tylko dla znajomych” ich chronią. Nic bardziej mylnego. Wystarczy jeden wspólny znajomy, który zrobi zrzut ekranu i prześle go Twojemu małżonkowi. W sprawach rodzinnych lojalność osób trzecich bywa wystawiona na ciężką próbę, a „życzliwych” informatorów nigdy nie brakuje.
Adwokacka przestroga
Zanim klikniesz „Opublikuj” lub wyślesz złośliwą wiadomość w przypływie gniewu, weź głęboki oddech. W dobie powszechnej cyfryzacji każda Twoja aktywność online może zostać wydrukowana i dołączona do akt sprawy pod sygnaturą Twojego rozwodu. Internet nie zapomina, a Sąd nie przymyka oka na cyfrowe dowody.

